Czy skutki kryzysu są dla Ciebie odczuwalne we własnym życiu?

tak
nie

 

Jesteśmy stąd!

01.09.201206:53

Sylwester

 Zgodnie podkreślają Grażyna i Jerzy Morawscy z Wiktorowa, tegoroczni reprezentanci gminy Krzynowłoga Mała na Dożynkach 2012. Wespół z Małgorzatą i Januszem Budnymi z Krzynowłogi Małej będą reprezentować gminę na tym święcie. "

Poniżej prezentujemy krótkie szkice do portretów obu rodzin.

Państwo Grażyna i Jerzy Morawscy zamieszkali w miejscowości Wiktorowo, gmina Krzynowłoga Mała prowadzą gospodarstwo rolne od 1980 roku. Państwo Morawscy posiadają gospodarstwo rolne o powierzchni 72 ha, w tym 70 ha użytków rolnych. W gospodarstwie uprawia się: rzepak, pszenicę, jęczmień, pszenżyto, kukurydzę, żyto. Produkcja rolnicza ukierunkowana jest na chów bydła. W chwili obecnej Państwo Morawscy posiadają 62 sztuki bydła, w tym 30 szt. krów mlecznych. Średnia wydajność mleka wynosi około 7 tys. kg/szt. W roku 2011/2012 oddali ok. 230 tys. kg mleka. Właściciele konsekwentnie pracują nad podnoszeniem wyników hodowli. Gospodarstwo posiada wysoki poziom produkcji, stosowane są nowoczesne technologie, wyposażone jest w nowoczesny sprzęt rolniczy. Właściciele dbają o estetykę i środowisko naturalne.
            Kiedy Jerzy Morawski dowiedział się, że Janusz Budny z żoną będą także na Dożynkach 2012, ucieszył się i rzekł: - To przecież mój kolega z ławy szkolnej! Chodziłem z nim do podstawówki, a potem do szkoły rolniczej, do jednej klasy. Kolegujemy się prawie 50 lat.

            Pan Jerzy przystojny, stateczny mężczyzna w wieku 50+, z bujną jeszcze czupryną, której pozazdrościłby niejeden nastolatek. Oboje z żoną Grażyną od 22 lat prowadzą gospodarstwo po rodzicach. - Było nas dwoje ja i siostra Grażyna. Teraz mieszka w Warszawie. Zostałem na gospodarce, bo taka była konieczność, a potem przyszło zamiłowanie do pracy w polu. Zaczynałem w 80-roku na 20 ha po tacie. Potem powiększałem gospodarkę i doszedłem do ponad 70 hektarów – wspomina p. Jerzy. Oboje z p. Grażyną od 32 lat obrabiają ziemię. Na pytanie, dlaczego w salonie stoi łóżeczko dziecięce, p. Grażyna odparła z dumą: - Czekamy na następnego wnuka lub wnusię. Bo mają już dwoje wnucząt. - Muszę się pochwalić, ale jesteśmy już pełnymi dziadkami. Córka Ania ma Franciszka, mieszkają w Gdańsku, a Marta, mieszka w Przasnyszu, wychowuję Adriannę. Teraz czekamy niedługo na trzecią pociechę, stąd łóżeczko – mówi wskazując na nie. P. Grażyna to parafianka, jak mówi o sobie. Pochodzi z Rudna-Kosił. - Kiedy się poznaliśmy, pracowałam w Olsztynie. Jestem z wykształcenia gastronomem. Jednak po dwu latach zalecania się Jerzego, zdecydowałam się wrócić w rodzinne strony – wspomina. Wróciła i przyszła na ojcowiznę męża. Dom rodziny Morawskich w Wiktorowie mieścił wówczas trzy pokolenia. - Mieszkaliśmy w 3 rodziny – -dziadkowie Jerzego, moi teściowie, no i my. Kiedy zaczęły przychodzić dzieci, zrobiło się ciasno i trzeba było rozbudować dom. I tak od 32 lat co parę lat nowe budowanie – dom, obory, stodoła – wylicza p. Grażyna. Obecnie mają zasobne gospodarstwo. Czyste obejścia, sprzęt rolniczy na podwórku znakomicie utrzymany. Bo i ojciec Jerzy ma wsparcie w synach. - Oddałem Rafałowi prawie 20 procent ziemi. Studiuje zaocznie rolnictwo w Olsztynie i znakomicie sobie radzi. Teraz pojechał do Przasnysza załatwiać swoje sprawy. Najmłodszy – Wojtek także studiuje, na Wydziale Nauk Ekonomicznych na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie. Jednym słowem przez trzy pokolenia budowali i odbudowywali wspólnie gospodarkę Morawskich. Zaczynał dziad Mieczysław – -żołnierz marszałka Piłsudskiego, potem ojciec po II wojnie światowej. - Kiedy tata wrócił na ziemię po wojnie nie było prawie nic. Niemcy rozebrali budynki, bo tu był poligon. Jednak wspólnie z uporem udało się odbudować dom, chlewy – wspomina przeszłość p. Jerzy. Tak, jak wielu mieszkańców krzynowłoskiej dziedziny Morawscy z uporem budowali swoje miejsca, których mogą być dumni.

 

Państwo Małgorzata i Janusz Budni zamieszkali w miejscowości Krzynowłoga Mała, gmina Krzynowłoga Mała prowadzą gospodarstwo rolne od 1985 roku. Państwo Budni mają gospodarstwo rolne o powierzchni 55 ha, w tym 54 ha użytków rolnych. W gospodarstwie uprawia się: pszenicę, pszenżyto, jęczmień, żyto. Produkcja rolnicza ukierunkowana jest na chów bydła. Państwo Budni posiadają 60 sztuk bydła, w tym 25 szt. krów mlecznych. Średnia wydajność mleka wynosi około 6 tys. kg/szt. W roku 2011/2012 oddali ok. 180 tys. kg mleka. Właściciele konsekwentnie pracują nad podnoszeniem wyników hodowli. Gospodarstwo posiada wysoki poziom produkcji, stosowane są nowoczesne technologie, wyposażone jest w nowoczesny sprzęt rolniczy. Właściciele dbają o estetykę i środowisko naturalne.
Głowa rodziny Budnych
Pan Janusz, absolwent szkoły rolniczej w Przasnyszu, właśnie wrócił z roboty w polu. Skończył belo-wanie słomy. - Teraz przepinamy ciągnik do pługa. Ogarnąłem się trochę do obiadu i do rozmowy. Mam chwilę czasu, zanim Daniel nie dołoży obciążników.
To bardzo pomocny sąsiad – mówi z satysfakcją. - Ma urlop,a mimo to woli przyjść i nam pomóc – dodaje pani Małgorzata. Głowa rodziny Budnych to stateczny, wyciszony pięćdziesięciolatek. Ze spokojem spogląda na swoją żonę i nakłada przygotowany podobiadek.- Dobrze, że jest córka w domu, bo żona wciąż biega do szkoły i nie ma czasu gotować. A Agnieszka gotuje prawie jak żona – dodaje, uśmiechając się do córki. Pan Janusz 22 lata temu przejął gospodarstwo po rodzicach. Z Małgosią poznaliśmy się 23 lata temu w Romanach-Sędziętach i zaprosiłem ją na zabawę do Krzynowłogi Wielkiej. I tak zgodnie „tańczymy” już 22 lata jako małżonkowie – mówi z uśmiechem. Wszystko budował od nowa – piękny dom, murowane obory i wielką wiatę na maszyny. A jest praktycznie samowystarczalny jeżeli chodzi o sprzęt do prac rolniczych. - Wszystko bez kredytów, sprzęt także. Jedyny kredyt jaki wzięliśmy to na dokupienie 10 ha od sąsiada – dodaje. Praktycznie jest samowystarczalny, jeżeli chodzi o pasze. - Dokupuję jedynie koncentraty, bo sianokiszonki i zboża na paszę wystarcza mi z tego, co zbiorę z pola. Choć ziemia nie jest najlepsza. Trochę IV, a reszta to V i VI klasa ziemi, więc nie nawojuje się wiele – mówi popijając kawę z filiżanki.
Szyja rodziny Budnych
Pani Małgorzata jest polonistką, wieloletnią dyrektorką szkoły podstawowej. Obecnie przeżywa gorące dni, bo została powołana przez wójta na stanowisko dyrektora Zespołu Szkół w Krzynowłodze Małej i musi budować nową strukturę organizacyjną placówki.
Dlatego bywa gościem w domu. - Dobrze, że jest Agnieszka, to jestem spokojna o wszystko. A wychodziłam za rolnika i dzielę pracę między szkołę a dom. Teraz już jest lepiej, bo od 12 lat pracuję w Krzynowłodze Małej. Przedtem 10 lat pracowałam w szkole w Wielkiej i wreszcie mąż się „zbuntował”, bo ciągle mu podbierałam samochód na dojazdy do pracy.- A i zimą, jak zawiało, to i ciągnik, by dojechać do szkoły – wtrąca mąż. - Poszedłem więc do wójta z prośbą, by dał Małgosi robotę w Krzynowłodze Małej i na szczęście był etat. Teraz mam ją bliżej siebie - -wtrąca z uśmiechem pan Janusz. - Najbardziej lubię wieczorne kolacyjne pogaduszki. Wówczas Janusz opowiada nam, co zrobił w polu, co zamierza następnego dnia. Radzi mi się co do zakupów, planów. Czasem nie rozumiem fachowych terminów, nazw oprysków, czy odmian nasion, ale cierpliwie słucham i doradzam, co potrafię – ciągnie P. Małgorzata. Teraz mamy problem, bo wpadliśmy w „pułapkę wiekową”. Chcielibyśmy się jeszcze rozwijać. Jednak oboje jesteśmy już po 40-ce, a więc zbyt starzy, by aplikować o kredyty dla młodych. Natomiast podjęliśmy decyzję o przekazaniu gospodarstwa Agnieszce i w ciągu 5 lat nie możemy starać się o korzystne kredyty – wzdycha żona. - Cóż poradzimy sobie – wtrąca p. Janusz.
Prawnik-Rolnik
Agnieszka właśnie wniosła sałatki i siadła skromnie przy stole. Studiuje na III roku prawa Wyższej Szkole Handlu i Prawa im. Ryszarda Łazarskiego w Warszawie, a jednocześnie agrobiznes w szkole pomaturalnej w Przasnyszu. - Jakoś trzeba sobie radzić w życiu. Teraz już prowadzę rodzicom księgi gospodarstwa. Wpadam co dwa tygodnie do domu. Jadę do studium do Przasnysza na zajęcia i wracam popracować nad dokumentami taty – mówi z satysfakcją. Teraz odrabia zaległości w kontaktach z rodziną. Właśnie skończyła praktyki zawodowe i siedzi w domu, gotuje, sprząta – słowem gospodarzy. - Próbuję nadrobić nieobecności. Jestem chyba domatorką i lubię nasz dom i gospodarzenie. Wiem, że to będzie moje zabezpieczenie na dalsze życie – dodaje.
Najlepszy szkolny sportowiec, przez boisko leci jak odrzutowiec
Najmłodszy z rodziny Budnych, 12-letni Bartosz, oczywiście był nieobecny w domy. - Poszedł na trening drużyny piłkarskiej do szkoły.
Uczy się znakomicie. Idzie do gimnazjum z czerwonym paskiem na świadectwie – mówi z dumą mama. Bartek to reprezentant szkoły i kapitan drużyn w piłce: nożnej, siatkowej, ręcznej i halowej. Los obdarzył go uporem i cechami pozwalającymi na osiąganie wysokich wyników sportowych. Jest systematyczny, wytrwały w dążeniu do celu i konsekwentny. W rywalizacji sportowej zawsze przyświeca mu idea zasady „fair play”. W tym roku szkolnym zajął VIII miejsce w powiatowych biegach przełajowych i tym samym zakwalifikował się do etapu międzypowiatowego. Jego drużyna zajęła też I miejsce w powiatowych zawodach w ringo i zdobyła awans do szczebla międzypowiatowego. Ponad to reprezentował szkołę w czwórboju lekkoatletycznym na szczeblu powiatowym. Hobby Bartka to piłka nożna. Interesuje się nią od najmłodszych lat, a w przyszłości chciałby zostać oczywiście piłkarzem FC Barcelony.
 
Bogusław Kruszewski

 

patronat 3

Zalacznik 1_logotyp_m





KMZB

 

Harmonogram odbioru odpadow

LOGO WKU

 

panstwowa-komisja-wyborcza

 

harmonogram(3)

LBP_logo

Nota prawna Polityka prawności Wszelkie prawa zastrzeżone © Krzynowłoga Mała 2008

Projekt,

CMS,

hosting

-

Maxus Net Communications 2007